Łączna liczba wyświetleń

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 6

Rozdział 6
 
 
Nie chciałem rozmawiać z Zayn'em. Bałem się. Bałem się, że znowu mnie uderzy, a ja ucieknę. W dodatku nasz kłótnia była o Liam'a. Totalnie bez sensu. Ale co ja poradzę. Zayn był typem, który chciał mieć ukochaną osobę tylko dla siebie.


J: Halo? Jest tu kto? - mówiłem wchodząc do squatu.
Z: Czego chcesz?! - usłyszałem męski, zrozpaczony głos.
J: To ja, Niall. - nie wiedziałem do kogo mówią, ale miałem pewność, że to Zayn.
Z: Po co tu kurwa przylazłeś? - yyy, ta reakcja nie była zbyt miła.
J: Chciałem porozmawiać.
Z: Nie ma o czym!
J: Jesteś debilem.
Z: JA?????
J: Tak, a kto!? Gdybyś mnie naprawdę kochał, ufałbyś mi! - powiedziałem to, a łzy same napłynęły mi do oczu. Naprawdę mi na nim zależało. Podszedł do mnie i wyciągnął rękę. Obawiałem się, że zaraz mnie uderzy, ale on wytarł tylko łzy cieknące po moim poliku.
Z: Proszę nie płacz... Ja... PRZEPRASZAM. - powiedział to też uroniając łzę.
J: Ja też przepraszam. - powiedziałem to i staliśmy wtuleni w siebie. Potem spojrzał mi w oczy, a na plecach poczułem ciepły dreszcz. Jego ręka była w moich spodniach i głaskała mnie po tyłku.
Z: Nie gniewasz się, prawda? - powiedział i ścisnął mój pośladek. Na moja twarz wylał się rumieniec.
J: Ja... - udawałem, że nadal jestem zły i nie zdecydowany. Wtedy on zrobił minę smutnego pieska, a ja zaśmiałem się pod nosem. - Tak. - uśmiechnął się. Dostałem buziaka; brakowało mi tego. I TO BARDZO.

Z: Wyskoczymy gdzieś? I nie próbuj odmawiać, bo się obrażę. - to zabrzmiało dziwnie, ale ok.
J: Ok, a gdzie chciałbyś iść?
Z: Nieważne gdzie, byle z Tobą skarbie. - jego słodzenie mnie kręciło.
J: A Hazz i Lou idą?
Z: No? Myślałeś, że idziemy na randkę sami? - randkę????? Co?
J: Na randkę? A Primrose? To Twoja dziewczyna,nie?
Z: Tak no i co z tego? Myślisz, że jeśli nie miałbym dziewczyny wzbudzałbym podejrzenia? Podpowiem Ci:TAK. Dlatego z nią chodzę. Gdybym był sam, ludzie by coś gadali, a z nią jestem totalnie skryty. Czaisz, nie?
J: Yyy... Chyba tak. - skomplikowane jak cholera, ale po 3 minutach myślenia-skumałem.
*dźwięk dzwoniącego telefonu*
Z: Czego?
Ktoś: Hej, Zayn, co się stało? - zastanawiałem się kto to może być.
Z: A to ty, pierniczku! Jak było u dziewczyn? - aha, rozumiem, czyli "pierniczek" to był Prim. Już się bałem, że ma jeszcze kogoś na boku poza mną.
P: Lepiej nie pytaj. Meg. Hmm... Wpadła.
Z: Ups. Kiepsko. Ale to nie mój problem. Idziemy na obiad, będę po Ciebie za 15 minut.
P: Czekam. Buziak. - myślałem, że będzie się buntować... Pokojowa z niej laska.



Heeeeeeeejka ;**
Mamy rozdział 6. Postanowiłam pisać już nie koniecznie dla komentarzy i innych tych pierdół, ale dla satysfakcji i liczę, że wreszcie ktoś poza Karoliną Nieważne zacznie czytać! xd
3 komentarze = następny rozdział!
I jeszcze jedna sprawa! Może macie jakieś propozycje rozwinięcia akcji w następnym rozdziale? PISZCIE! :**
Paaaaaaaa <33


piątek, 7 marca 2014

Ogłoszenie!

Ogłoszenie! 

Nie wiem czy dalej pisać bloga, bo nikt nie czyta i nie komentuje ;( Tak naprawdę komentuje tylko 1 osoba i to moja przyjaciółka,  a poza tym to nikt :((
Jeśli komukolwiek zależy by blog pisał się dalej, powiedzieć mi o tym.

Rozdział 5

Rozdział 5

Po ciężkiej nocy kiedy Zayn próbował się do mnie dobierać,  wstałem nie wyspany i obolały. Primrose jeszcze nie było w domu. Poszedłem do kuchni i robiłem to co zwykle, potajemnie wyjadałem jedzenie. 

Z: Niall, gdzie jesteś? -o kurwa obudził się...
J: Em... Eee... Nie ma mnie w domu! - wiem, że tego nie kupi, ale zawsze warto spróbować.
Z: Yhy ta jasne... Chodź do mnie. - wszystko tylko nie to!!!!
J: Robię śniadanie! - szybko wyjąłem jajka z lodówki i zacząłem robić jajecznicę.
Z: No siema, co robisz? - powiedział i pocałowałbmnie w policzek
J: Jedzenie? - powiedziałem sarkastycznie.

Usiadł przy stole i zaczął oblizywać wargi. Nie wiedziałem jak mam zareagować. Harry i Louis zeszli trzymając się za ręce.  Co jak co, ale byli słodką parą. 

H: Wiecie co, Lou ma strasznie mięciutki tyłek. - powiedział i złapał chłopaka za pośladki.  Zaśmiałem się pod nosem,  a Hazza spojrzał na mnie pogardliwie. 

J: No to co dziś robimy? Hej, a Prim kiedy będzie?
Z: HEJ - zaakcentował - możesz przestać o niej gadać? To moja dziewczyna czy Twoja?! - nie wiedziałem o co się tak pieklił.
Lou: Ja mam pomysł! Ja! Ja! Ja! - Tommo był nieźle nakręcony. Chyba po dobrym seksie z Harrym. Nie no to było chamskie, ale na serio tak myślałem. - może wyskoczymy na miasto z tym, jak mu tam...
J: Liam'em?
Lou: No! Właśnie z nim! -ciołek
Z: Nie no znowu ten lamus?
J: HEJ! CO TY MASZ DO LIAMA?!?
Z: Pomyśl,  geniuszu! - zasmucił się - On nas od siebie oddala.
J: Cooo? Przecież to mój przyjaciel, idioto! - zdenerwowałem się,  co było słychać w mojej wypowiedzi.
Z: Mówiłem Ci żebyś tak do mnie nie mówił!!! - krzyknął i uderzył mnie w twarz. W tym momencie z nienawidziłem go do końca. Zabrałem kurtkę i wyszedłem. Nie rozumiałem jego wielkiej, nie wyjaśnionej zazdrości.  Co on myślał,  że ja nie byłem zazdrosny o niego i Prim?! On chyba się we mnie zakochał i to głęboko. Ja w nim też,  nie ukrywam tego. Był przystojny, pociągający i czuły. Boże gadam jak laska.

~~ ZAYN ~~
J: Ciągle Liam i Liam! Mam tego dość! - powiedziałem zdenerwowany, bo miałem już dość tego całego "Liama".
Lou: Ej, weź już nie przesadzaj. - próbował mnie uspokoić, ale nic nie działało na moją wściekłość. - uspokajamy Cię od 20 minut!
J: I jak widzicie to w ogóle kurwa nie działa! Jestem wściekły! Myślicie, że oni...
H: Już weź nie wymyślaj! Mówił,  że to tylko przyjaciel.

~~ JA ~~

J: Liam? Czemu wstałeś i mnie zostawiłeś z Zayn'em?
Li: Sorry ja... -powiedział i zatrzymał się
J: Gadałeś z Prim.
Li: Co? Ja? Nieee... Niby skąd ten pomysł?
J: Oj już nie ściemniaj! Myślisz, że nie widziałem jak się do niej ślinisz?!
Li: Hej, co ja jestem pies?! Nie ślinię się,  tylko...
J: Ona jest piękna. Wiem. Zayn nazwał ją "niezłą dupą".
Li: I choć raz ten Twój ciotowaty kochaś miał rację. 
J: Tak  CIOTOWATY. - wyraźnie podkreśliłem.
Li: O aż tak źle? O co poszło?
J: E weź nie przypominaj. O Ciebie.
Li: Cooo?
Wiedziałem,  że to go zaskoczy. To nie jest normalne.
Musiałem poważnie pogadać z Zayn'em. 


Heeejka ;**
Jest gotowy rozdział 5 :))
Mam nadzieję,  że się podoba.
Przytoczę słowa mojej ziomki ;** :
JEDEN KOMENTARZ -WIELKA MOTYWACJA!!!
Buuuuuzia <33

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 4

ROZDZIAŁ 4

Kurwa dlaczego Liam nie odbiera?! Przecież Zayn zaraz mnie chyba zgwałci.

L: Niall? Kurwa dlaczego nie przyszedłeś?! Dzwoniłem do Ciebie.
J: Serio?!? Ja do Ciebie też. Gdzie jesteś?
L: A jak myślisz,kretynie?
J: Hmm... W burdelu?
L: Spierdalaj. U dyra!
J: Aha, znowu coś z Tom'em?
L: Taa.. Przyjedź, plis.
J: Ok. Zaraz będę.

Już miałem wyjść, kiedy złapał mnie Zayn i spytał, gdzie się wybieram.
J: Jadę po Liam'a. Znowu wpakował się w kłopoty.
Z: Wiesz co ten Twój kolega to kretyn...
J: Haha... Dzięki.
Z: Może Cię zawiozę? Potem wpadniemy do mnie. I poznasz Prim. Niezła dupa,mówię Ci.
J: Kto to Prim?
Z: Moja dziewczyna, idioto.

Co,kurwa?!? Lizał się ze mną w autobusie a na boku miał jakąś laskę?! Już go chciałem opierdolić, ale uznałem, że zrobię to przy jego dziewczynie. Wtedy dopiero się zemszczę.

Z: Ej seks-bomby, zastopujcie na chwilę, jedziemy po kolegę Niall'a. - powiedział do Hazzy i Tomlinsona. Oboje oczywiście wyszli bez koszulek i w samych bokserkach. Harry sprzedał Lou soczystego buziaka.

H: Uwielbiam Cię,wiesz?
Lou: Nie, ja Ciebie bardziej.
Z: Ej, gołąbeczki, zostawcie te lovelasy na później. Spierdalamy chyba gliny jadą.

Mówiąc to złapał mnie za rękę i całą czwórką wybiegliśmy z squatu. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Po godzinie dotarliśmy do szkoły, było już po 18, więc Liam siedział tam 3 godziny. Już wiedziałem, że będzie mnie wykurwiał. Stanąłem pod oknem i zobaczyłem mojego kumpla.

J: Liam! Chodź,szybko!
L: No nareszcie! - powiedział to i zabierając swój plecak wyszedł przez okno. - Gdzie byłeś tak dłu.... przerwał patrząc na Zayn'a,Harry'ego i Louis'a.

Lou: Hej,blondi, kto to?
J: To jest Liam. Liam, to Zayn, Harry i Louis.
L: Czeeeść... - powiedział dość niepewnie
Z: Co się tak gapisz jakbyś kurwa ducha zobaczył? Wsiadaj do auta!

Liam patrzył na Zayn'a jak na dziwaka, ale bał się go, więc wsiadł. Po chwili stwierdził, że w samochodzie mulata śmierdzi papierosami.
L: Hej, a czy któryś z Was pali?
Lou: Tak, ja, a masz z tym jakiś problem?! - powiedział trochę wkurzony Tommo
H: Hej, kotku nie denerwuj się. - powiedział Harry obejmując Lou ramieniem.
Z: Hej,dziewczynki, spokój kurwa, bo nie mogę prowadzić.
Dojechaliśmy do domu Zayna. Cieszyłem się bo chciałem powiedzieć jego dziewczynie o tym co zaszło między nami.

Prim: O cześć,Misiek! - powiedziała do Zayn'a zaliczając ślimaka na wejście - O! A to kto? Tego blondyna znam, opowiadałeś mi o nim! Nathan?
Z: Niall,kotek,Niall. - poprawił ją mulat.
P: A no tak! Miło mi Cię poznać. A ten to ktooo... - spojrzała na Liam'a i zrobiła maślane oczy. Liam też nie ukrywał, była ładna.
L: Cześć, jestem Liam. - mówił patrząc na dziewczynę, jak na worek złota.
P: A ja Prim.
Z: Ty nie szczerz się tak! - powiedział patrząc wściekle na Payne'a.
P: Hej, kotek, spokojnie. - powiedziała uspokajająco i przytuliła chłopaka. - To co? Chcecie coś zjeść? Albo coś do picia? Kawa, wódka, Tequila?

Byłem zaskoczony jej propozycjami. Normalne laski pytają:"Kawa,herbata?" a ona odrazu wyskoczyła z alkoholem z jakim jeszcze nie miałem do czynienia.

H,Lou: Ja wódkę! - powiedzieli jednocześnie - Ooo.. Mówimy jednocześnie! - i buziak.

Primrose nalała alkoholu.



Z: Kotek, a ty nie pijesz? - spytał troskliwie chłopak
P: Nie, umówiłam się z Dianą i Meg. Muszę być trzeźwa. - powiedziała i zaczęła się śmiać

Nie znoszę kiedy się tak migdalili. Kotek,Misiek... OBRZYDLISTWO! Kurwa, czy ja jestem zazdrosny?!

Po godzinie picia alkoholu byłem już totalnie wstawiony. Nawet Liam, który na początku był sztywny jak patyk, uchlał się na maksa.

Lou: No dobra, ja idę spać. Zayn, ja dziś śpię na górze,ok?
Z: Spoko.
H: Lou-Lou.... Weź mnie ze sobą!
Z: Ja śpię z Niall'em, Bo Prim śpi u Meg.

O kurwa...



Rozdział 4! Piszcie komentarze ;**
Buuuuzia <33